facebook

Uruchomiony w 1774 roku kanał był niezwykle wyczekiwanym „dzieckiem” ówczesnego króla Pruskiego Fryderyka II, z którego polecenia wiosną 1773 roku rozpoczęto budowę kanału. Do początkowych prac sprowadzono około 500 osadników, którzy wybudowali baraki, gorzelnie i browary dla kolejnych przybywających. Do zasadniczych prac zatrudniono około 8 tysięcy osadników, których zwerbowano w Meklemburgii, Dessau, Turyngii, Saksonii, a nawet w Czechach. Wspomniani pracownicy pomimo tego, że starano się dla nich zabezpieczyć jak najlepsze bytowanie, niejednokrotnie mieszkali w prymitywnych szałasach a jako, że pracowali w ciężkich warunkach co czwarty osadnik nie wrócił do domu umierając na febrę i czerwonkę.

Zasadnicze prace trwały do 9 czerwca 1774 roku, kiedy odbyło się, jak później się okazało, nieudane spławienie pierwszego transportu - dwóch barek z wapnem. Prace prowadzone były w olbrzymim pośpiechu w ramach, których wykonano 9 śluz, przekop długości 26,77 kilometra oraz kanał zasilający. Skarpy kanału zostały pokryte faszyną a powstałe śluzy wykonane były z drewna.  Kanał Bydgoski, który pochłonął około 2 tysiące istnień ludzkich nie zdał egzaminu przez podniesienie się z dna torfu i ziemi oraz uszkodzenie śluzy w Prądach. Na kilku kilometrach kanał zamienił się w pływające bagno, dlatego należało wznowić prace. Prace naprawcze polegające na ponownym osuszeniu i umocnieniu trwały do połowy września 1774 roku,  kiedy to ojcowie kanału, wśród których oprócz króla Pruskiego należy również wymienić Franza Balthasara Schönberga von Brenkenhoffa, świętowali sukces. Warto również nadmienić, że z pozostałych osadników uformowano trzy kolonie nad kanałem.

            Fryderyk II projekt uznał za zakończony, i mimo że kanał wymagał ciągłych inwestycji nieustannie brakowało funduszy. Poważne uchybienia wyrażają się w łowach Walentego Winida w publikacji "Kanał Bydgoski" pochodzącej z 1928 roku:

"Kanał zasilający niósł nadzwyczajne ilości piasku, powstawały więc mielizny, tak koło śluz jak i na polach Kanału Bydgoskiego. Torfiaste dno podnosiło się i zarastało silnie zielskiem. Przejeżdżający flisacy, a przede wszystkim koloniści nad Kanałem wyrywali z brzegów faszynę; ci ostatni używali też Kanału jako miejsca do pojenia bydła i koni, wpędzając i przepędzając je przezeń. W ten sposób zamiast wodą, wypełniał się Kanał płynną masą ziemi, piasku i roślin. Niedługo większość śluz groziła upadkiem z powodu zgnicia drzewa. Okazało się też, że miejsce ujścia Kanału do Brdy zostało bardzo nieszczęśliwie wybrane. Powyżej jazu powstawały silne prądy, a to przedstawiało poważne niebezpieczeństwo dla łodzi czy tratew, tym większe, im większy był statek. Niewiele pomogły dokonane tu później roboty zapobiegawcze. Sama znów Brda była pełna mielizn i raf, a śluza na niej zawalała się piaskiem."

Taka wegetacja trwała do przełomu XVIII/XIX wieku, kiedy to rozpoczęła się budowa śluz murowanych. Powstały wtedy, pierwsze w tej części Europy, śluzy wykonane z cegły, a nie tylko z piaskowca. Prace nad nimi rozpoczęły się w 1792 roku, kiedy kanał był w tak złym stanie, że nie można było przesłać zaopatrzenia dla pruskiego wojska. Do prac sprowadzono kolejnych pracowników ale przede wszystkim z Prus Wschodnich inspektora robót melioracyjnych Johana Philipa Petersona.  Nowopowstałe śluzy na dzisiejszym starym Kanale Bydgoskim miały nowe większe wymiary wynoszące 68,0 x 8,8 m, ze światłem głów wynoszącym 6,6 m oraz długością użytkową komór wynoszącą 48,9 m. Unikatowość tych śluz polegała przede wszystkim na zastosowanym materiale - cegle palonej.  Pod koniec XVIII wieku trwały prace również nad pogłębieniem i umocnieniem kanału. W tym też czasie przyrodni brat inspektora Ernst Conrad Peterson sprowadził nad kanał wiele rodzin, które miały trudnić się utrzymywaniem w należytym porządku Kanału Bydgoskiego. Nowy inspektor Kanału Bydgoskiego rozpoczął również nasadzenia. To właśnie dzięki jego osobie powstał wyjątkowy dziś dla wielu bydgoszczan park nazywany plantami. 

PARTNERZY