facebook
            W latach 1882 – 1884 powstała nowa śluza posiadające unikatowe w skali całego świata kształty – trapezu. Nowa śluza została ulokowana ok. 50 m na północ od północnej głowy starej, w szerokim w tym miejscu zakolu Brdy.  Nowy obiekt budowano nie na lądzie, lecz w ówczesnym korycie Brdy.  Aby zachować dotychczasową szerokość rzeki, rozkopano teren na jej prawym brzegu, w ten sposób ścinając część cypla na obszarze ówczesnej fabryki Bucholtza (dzisiejszy teren WSG).
Nowa śluza była konstrukcją innowacyjną, interesującym przykładem rozwoju XIX - wiecznej myśli technicznej. Osobliwy był sam kształt komory śluzy w kształcie trapezu, ale również rozwiązanie konstrukcyjne.  Górne i dolne wrota usytuowano w jednej głowie, która została umiejscowiona na połudnowej ścianie ciekawego obiektu hydrotechnicznego.  Ciekawy był również sposób funkcjonowania śluzy trapezowej inaczej nazywanej workową..
            Jednym z negatywów owej konstrukcji był odmienny sposób jej pracy, należało do komory śluzy wpłynąć tyłem a co za tym idzie należało wcześniej odwrócić barkę. Najbliższym miejscem na Brdzie, dość szerokim na taki manewr, było miejsce na Brdzie poniżej mostu Bernardyńskiego, do dziś nazywane ,,obracanką”. Od ,,obracanki” barka była ciągnięta tyłem, po czym wpływała do komory śluzy przez otwarte wrota dolnego stanowiska (tj. wrota wschodnie). W tym czasie wrota górnego stanowiska (tj. wrota zachodnie) musiały być zamknięte. Kiedy statek wpływał do komory śluzy, pracownik obsługujący urządzenie zamykał wrota dolne i odpowiednio sterując zasuwami w kanałach głowy napełniał komorę wodą. Po napełnieniu komory do poziomu wody w Brdzie górnej (około 3,23 m), otwierano wrota górne, jednostka pływająca natomiast mogła już przodem wypłynąć na górne stanowisko hydrowęzła, by udać się dalej w kierunki starego kanału (w ierunku dzisiejszego Ronda Grunwaldzkiego).

            Nowa śluza ,,miejska” miała  poważne mankamenty. Każdy wypływający z niej statek, kierując się w kierunku Kanału Bydgoskiego lub odwrotnie przepływał przez szeroki i bardzo szybki w tym miejscu nur Brdy górnej. Wiązało się to z olbrzymimi utrudnieniami żeglugi, tym bardziej, że w tamtych czasach pływały tu statki z własnym napędem, ale również barki holowane za pomocą ludzi lub koni, jak również tratwy, których zdolność manewrowania była bardzo mocno ograniczona w tak wartkim przecież nurcie. Dlatego  często dochodziło w tym miejscu do niebezpiecznych wypadków, co wywoływało krytykę i skargi protesty właścicieli barek, kupców oraz przewozowych. Pomimo ograniczeń, jak również permanentnego zapiaszczana konstrukcji, unikatowa śluza ,,workowa” funkcjonowała przez ponad 30 lat. Około 50 lat od jej powstania w monografii Kanału Bydgoskiego autorstwa Walentego Winida nazwana została "Bydgoską Scyllą i Charybdą", czyli imionami dwóch potworów z mitologii greckiej niszczących statki i pożerających żeglarzy na Cieśninie Messyńskiej.

PARTNERZY